Rewolucja jest glamour

     Na ulicy leżą trupy. Jest ich więcej, niż jesteś w stanie policzyć. Obok wyssanego z życia ciała widzisz kałużę szkarłatnego płynu. Krew sączy się z głowy, jeszcze przed chwilą oddychającego człowieka. Był taki jak Ty - miał rodzinę, kilku przyjaciół, cele do osiągnięcia, może nawet kogoś ukochanego. A teraz leży, trochę zapomniany, wśród wielu, zbyt wielu innych. O czym myślisz widząc taki obraz? Co Cię tak naprawdę szokuje? Krew, czy może ubrania po jakich spływa?

     W przypadku Olenki Martynyuk to zapewne temat ubrań byłby frapujący. Jeśli oczywiście udałaby się w okolice kijowskiego Majdanu, czego chciała uniknąć, bo, jak sama przyznała, "jej próżność podpowiadała jej, że roznoszenie kanapek nie jest odpowiednim zajęciem dla dziennikarki modowej". Na szczęście dla Martynyuk rewolucjoniści się postarali! Nawet ich pochwaliła mówiąc, że "nigdy nie widziała tak dobrze ubranych rewolucjonistów" i przy okazji radząc, ukazują światu swoje "fashionistkowe rozterki", aby ubrać się ciepło. Nie wiem, o czym tak właściwie miała być ta publikacja. Może była to reklama "termicznej bielizny Uniqlo"? Może po prostu jakiś głupi żart? Polski "Glamour" broni się, że tekst jest opisem problemu z jakim musiała zmierzyć się (!) ukraińska dziennikarka, jak musiała "przewartościować swoje życie". Magazyn utrzymuje, że został napisany zanim wydarzenia w Kijowie przybrały tak tragiczny obrót.

     Nie rozumiem i nigdy nawet nie będę próbować zrozumieć, jak z tak okrutnego wydarzenia można zrobić widowisko, zarabiać na tym, nakręcać temat. Nie chcę żyć w rzeczywistości, w której dziennikarze z wypiekami na twarzy, tak naprawdę, mówią do nas z ekranów: "Kolejne ofiary śmiertelne na Majdanie, cóż za emocje, ależ napięcie! Zaraz zaprezentujemy filmik, w którym rozstrzelany zostaje kolejny młody człowiek! Chwilę później pokażemy jego pogrążoną w bólu po stracie rodzinę!". Brzydzę się takim światem. 


Via KievWatch


Sprawdź także:

Brak komentarzy :

Obsługiwane przez usługę Blogger.