"Honesty is a very expensive gift, don't expect it from cheap people"

     Ja rozumiem, że nie zawsze łatwo przychodzi nam mówić prawdę. Nie chcemy przecież zranić naszej najlepszej przyjaciółki, mówiąc, że mało zgrabnie, mówiąc delikatnie, bo tak naprawdę przypomina słonia w składzie porcelany, porusza się w nowych obcasach, czy powiedzieć chłopakowi, że "bynajmniej" to nie to samo co "przynajmniej". Nie mamy ochoty krzywdzić też mniej bliskich nam osób; co robisz kiedy koleżanka z klasy pyta cię, jak jej w nowej fryzurze? Mimo, że jej włosy mają kolor do złudzenia przypominający starą jajecznicę, a długość i ogólny kształt fryzury pozostawiają wiele do życzenia, bez namysłu, bez mrugnięcia okiem, mówisz jej "wyglądasz pięknie!". No ale kurka, czy nie byłoby łatwiej gdybyśmy po prostu mówili to, co myślimy?

     Wiem, że czasem nie mówi się niektórych rzeczy wprost, by zwyczajnie komuś nie było przykro. I to jest okej, o ile nie powiemy naszej mamie, w dość opryskliwy sposób, że zrobiła obrzydliwy obiad, a zdarzyło jej się to jeden jedyny raz. Nie powiemy też przyjaciółce, że ma okropny sweter (o którym myślałaś, że nikt by go nawet za darmo nie wziął, a tu proszę), bo wiemy, że jej się podoba, a to przecież ważniejsze. Ale kiedy nasza przyjaciółka się trochę no, szczerze mówiąc, ośmiesza? Kiedy robi z siebie kompletną kretynkę przed chłopakiem, za którym szaleje? I on jej tego przecież nie powie, o nie. Chłopak marzeń zamiast się zakochać na zabój, prędzej umrze ze śmiechu. I dlatego, uważam, że to trochę moje, w tym przypadku, "zadanie bojowe" by powiedzieć jej, stanowczo, z głębi serca: "Ogarnij się!". I może przez chwilkę będzie się na mnie gniewać i trochę spali się ze wstydu gdy uświadomi sobie jak się zachowywała, ale jej przejdzie. Zrozumie, że powiedziałam jej to w dobrej wierze. Twój chłopak popełnia nagminny błąd w mowie (ah, my, humaniści...), dlaczego mu o tym nie powiesz? "Oj bo mu będzie głupio...". Chyba lepiej żeby było mu raz głupio, przed własną dziewczyną, niż żeby robił wstyd przed wszystkimi napotkanymi ludźmi?

     A kiedy ktoś Cię zrani, sprawi ci niemałą przykrość? Albo nie pasuje Ci to, jak ktoś zachowuje się w stosunku do Ciebie? Co robisz? Myślę, że 70% osób zamiast powiedzieć prosto w twarz o co się rozchodzi, woli trzymać to w sobie, no od czasu do czasu puszczając parę z ust, razem z którą wydobywa się też trochę soczystych plotek i obelg. Ale jeśli sami o siebie nie zawalczymy, to kto to zrobi za nas? Musimy mówić prosto w twarz "nie podoba mi się, jak się zachowałeś". Bo przecież osoba której to dotyczy może nawet nie wiedzieć, że zrobiła coś źle. I tak w sumie, to nie jej problem, że... Ty masz z tym problem.

     Proszę tylko (albo aż) o odrobinę odwagi, która pozwoli na mówienie prawdy, tego co się myśli. Prosto w twarz, zaznaczam, bo w dobie aska i innych śmiesznych portali, nie jest to jednoznaczne. Jest to bezsprzecznie trudne i wymagające zadanie. Ale czy nie warto oczekiwać tego od siebie i od innych, by znaleźć wartościowych ludzi, w czasach wszechobecnej hipokryzji? Ludzi, którzy z przytupem wbiją się w nasze wyidealizowane mniemanie o sobie i powiedzą "to co robisz nie jest do końca okej". Którzy czasem zburzą nasze piękne złudzenia, ściągną nas na ziemię i będą tam mocno trzymać za rękę. Jasne, że uścisk będzie trochę bolał, ale po jakimś czasie zrozumiemy, że lepszy mocny uścisk dłoni szczerego przyjaciela, niż solidny upadek z wysokości swojego ego na tłum fałszywie zachwyconych znajomych.



Sprawdź także:

1 komentarz :

  1. choć trochę przykre, ale jakże prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.