Co warto przeczytać? #2

     Wiem, że pewnie każdy z Was coś tam słyszał o tej książce. Wiem też (potwierdzone wnikliwymi obserwacjami!), że większość z Was nigdy jej nie przeczytało lub zniechęciło się po pierwszych stu stronach, które, bez bicia przyznaję, mogą być nużące. Ale nie możecie poddawać się temu złudzeniu! "Cień wiatru", pierwsza część cyklu skupiającego swą akcję w pięknej Barcelonie, Carlosa Ruiza Zafona jest powieścią wyjątkową w każdym calu.

     Na pierwszych stronach poznajemy młodego chłopca Daniela Sempere, będącego u progu poznania największego sekretu powojennej Barcelony. Miejsca, do którego chyba każdy mol książkowy (ja, ja!) chciałby się dostać - Cmentarza Zapomnianych Książek, czyli ogromnej biblioteki z jeszcze większą ilością tomów. Jego ojciec, księgarz i antykwariusz, mówi mu na czym polega cały myk - każdy kto odwiedza tę specyficzną bibliotekę może wybrać tylko jedną powieść i ocalić ją przed zapomnieniem. Po długim spacerze po Cmentarzu, młody Sempere trafia na tą jedyną... Dziesięcioletni wtedy Daniel jeszcze nie wie, że odkryty przez niego "Cień wiatru" Juliana Caraxa wpłynie na całe jego życie, bezpowrotnie zawładnie jego myślami. A nawet narazi na spore niebezpieczeństwo, gdy kilkanaście lat później spróbuje dowiedzieć się czegoś więcej o tajemniczym autorze.

     Ja wiem, że na początku może być nudno, ale bardzo proszę się ogarnąć i przebrnąć przez pierwsze sto stron, zanurzyć się w pięknym świecie ówczesnej Barcelony. Zresztą, Barcelona sama w sobie jest tylko (albo aż, bo wyjątkowo pięknym) tłem powieści. Bo na pierwszym planie jest jeszcze lepiej. Przede wszystkim bohaterowie - są niesamowici. Na uwagę zasługuje przede wszystkim Fermin Romero de Torres. Nie chcę mówić za dużo, bo sami musicie się  przekonać jak wspaniałą, zabawną i szczerą do bólu postacią jest Fermin, więc posłużę się jedynie cytatem: "Przeznaczenie zazwyczaj czeka tuż za rogiem. Jakby było kieszonkowcem, dziwką albo sprzedawcą losów na loterię: to jego najczęstsze wcielenia. Do drzwi naszego domu nigdy nie zapuka. Trzeba za nim ruszyć.".

     Abstrahując już od bohaterów, których, wierzcie mi na słowo, nie sposób opisać w trzech zdaniach. "Cień wiatru" jest po prostu taki, jak lubię - intrygujący, trzymający w napięciu, czasem tak straszny, że mam ciarki na plecach, a za chwilę tak zabawny, że chichram się jak głupia. Naprawdę polecam wszystkim, którzy chcą poznać urok powojennej Barcelony... Jednak jest jeden kruczek! Aby poczuć całą magię, odkryć wszystkie tajemnice i poznać wszystkie postacie naprawdę dobrze... trzeba przeczytać cały cykl (do tej pory trzy powieści, zachęcam do czytania w następującej kolejności: "Cień wiatru", "Gra anioła", "Więzień nieba"). Dacie radę? 




Sprawdź także:

Brak komentarzy :

Obsługiwane przez usługę Blogger.