"Wiesz co? Bądź po prostu miły, ok?"

     Garść wskazówek jak żyć, szczypta tolerancji zamiast świętoszkowania, łyżka życzliwości... To przepis na wyśmienite spaghetti. I nie chodzi tu wcale o przepyszne jedzonko, ale o Jego Makaranowatość, Latającego Potwora Spaghetti. Mówiło się o nim już od dawna, choć bardziej w formie żartu czy szyderstwa, mniej jako o "prawdziwej" religii. Od dziś pastafarianie, czyli wyznawcy Świętego Makaronu, mogą działać legalnie. Choć pewnie Jego macki nie oplotą całego świata, może zmienią go na lepsze? Nie ma tutaj wojen na tle religijnym, braku szacunku dla innych wyznań - a więc właściwie tego, co jest najgorsze w najbardziej znaczących religiach świata. A czy wyjęcie wszystkiego co dobre z "prawdziwych religii" i połączenie tego w jedną, spójną całość, nie daje nam, pozostając w motywie, perfekcyjnego dania?

     Wiadomo, nie można brać tego całkiem serio. Nie będę przecież chodzić z durszlakiem na głowie, bo po co? Żeby zakpić z zakrytych od stóp do głów muzułmanek albo z katolika, który przy piersi nosi krzyżyk? Ale mogę przynajmniej zwrócić uwagę na Osiem "Wolałbym żebyś nie", czyli swego rodzaju przykazania-wskazówki, i uświadomić sobie, że niektóre sprawy, niezależnie od przekonań, powinny być ogólnie obowiązujące. Nie ze względu na Boga, w którego wierzę. Ze względu na to, że jestem (lub staram się być) dobrym człowiekiem. Nie chodzi o to, żeby sobie coś udowodnić. Bo jak wykażesz, że Latający Potwór Spaghetti nie istnieje? Ha, nie uda ci się, wygrałam! Nie. Chodzi o to, żeby nie wymigiwać się istnieniem wyższej siły, kiedy nie szanujemy innych. Kiedy mówisz, że homoseksualizm powinno się leczyć, a kobiety nadają się tylko do kuchni, nie zasłaniaj się Bogiem. Bo myślę, że Twój Bóg by Cię wyśmiał i pomimo całej swej dobroci nie stanąłby po Twojej stronie, gdy gadasz takie głupoty.

     Jeśli kogoś, zakładam że głównie, choć jestem daleka od generalizowania, osobę wierzącą, szczypie i mierzi taki twór jak Kościół Latającego Potwora Spaghetti to ma raczej problem ze sobą i ze swoją wiarą (czy już może "dewocją"?). Bo tak samo jak "prawdziwe religie" pastafarianizm nie uczy niczego złego. Wręcz przeciwnie - namawia do tolerancji, nawołuje by nie zachowywać się jak "świętoszkowaty dupek" i... po prostu być życzliwym. A czy świat nie był by lepszy, gdybyśmy byli "po prostu mili"?




Sprawdź także:

Brak komentarzy :

Obsługiwane przez usługę Blogger.