Home sweet home!

    Dwa miesiące wolnego to jednak sporo czasu. No bo ileż można leżeć w łóżku z laptopem, przeglądając fejsbuki i inne pudelki albo grając w simsy? Maksymalnie dwa tygodnie (sprawdziłam). A co kiedy nam się to znudzi, z domu się nie chce wychodzić (bo za gorąco...), a żaden wyjazd się nie szykuje?

1. Upiecz coś pysznego.

Przyznaję bez bicia, w tej kategorii nie jestem mistrzem. Spieprzyłam już wszelkie możliwe tarty, serniki, pizze, karpatki... Naprawdę długo by wymieniać. Jedynym ciastem, które mi wychodzi jest szarlotka z paczki (ale za to jest przepyszna!), a obiadem carbonarra (też z paczki). Więc jeśli polecam coś do upieczenia to jest to najprostsza rzecz na świecie. Odsyłam Was do bloga z przepisem na przepyszne ciasteczka owsiane. Chociaż na swoim blogu StyleDigger pisze o dodaniu tam jedynie wiórków kokosowych, ja polecam Wam dodanie wszystkiego co lubicie - mogą być to orzechy, rodzynki, żurawina, jabłko, migdały... Sposobów jest z tysiąc! A każdy pewnie tak samo pyszny.

via Styledigger
2. Naucz się czegoś nowego.

Znacie to gadanie pt: "chętnie bym to robił/a, ale w sumie nie mam za bardzo czasu...". No właśnie. Teraz mamy naprawdę DUŻO czasu. Dlaczego nie spróbować rozwinąć swojego hobby? Albo znaleźć coś nowego? Nawet bez wychodzenia z domu można robić pełno super rzeczy - pieczenie czy gotowanie, szycie (nawet ręcznie) i przerabianie ubrań, fotografia (może nie zrobimy jakiś powalających zdjęć w czterech ścianach, ale w końcu są nieśmiertelne kwiatki...), granie na jakimkolwiek instrumencie, nauka języków, ćwiczenia fizyczne... Jest tego pełno. A dwa wolne miesiące to dobry czas, by wreszcie przestać marudzić i zrobić coś kreatywnego w swoim życiu.

3. Pograj w planszówki.

Nie wiem właściwie dlaczego polecam tę formę rozrywki, biorąc pod uwagę, że dwie ostatnie partie monopolu przegrałam z zerem na koncie, podczas gdy mój chłopak na swoim miał 50 milionów... Ale to i tak super zabawa! Do tego ciastka z pierwszego punktu, dobre towarzystwo i zabawa na dłuższy czas zapewniona. Oprócz monopoly super zabawą jest gra w statki, czy kraje miasta. Tutaj z kolei jestem mistrzem, to mogę polecać (pozdrawiam Frącolka).


4. Nadrób zaległości w serialach.

Rok szkolny jest takim okropnie przykrym czasem, kiedy nie ma czasu na oglądanie kilkunastoodcinkowych maratonów (ubolewam bardzo). Więc, kiedy w wakacje mam naprawdę dużo wolnego czasu, a z domu nie chce mi się wychodzić (bo nie), biorę laptopa, zakopuje się w koc (co by słońce nie świeciło!), biorę żarełko i odpalam serial. Te, które mogę z czystym sumieniem polecić, a nie są tak znane jak Gra o Tron, House of Cards albo Seks w wielkim mieście, to 2 broke girls, Orphan black, American Horror Story czy Hannibal. Albo po prostu wybierzcie te, które mają najwięcej sezonów. W końcu mamy dużo czasu do zmarnowania!

5. Poczytaj dobrą książkę.

Przez cały rok z czytaniem się trochę opieprzałam (czytaj: nie przeczytałam siedmiu książek w ciągu miesiąca, tylko trzy), zwalając to na naukę, niedobór czasu i inne głupoty. Koniec wymówek! Znalazłam już kilka ciekawych pozycji, a aktualnie czytam Stiega Larssona "Dziewczyna, która igrała z ogniem" (tak, wreszcie coś skandynawskiego i porządnego!). Jeśli nie macie pomysłów, co czytać, odsyłam do kilku polecanych przeze mnie lektur, o tututaj albo tuu.


     A gdyby zachciało się Wam jednak wyjść z domu, możecie tak jak my, pojeździć rowerami, np. do parku przy Starym Browarze i zamówić pizzę (polecam gorąco promocje w Pizzy Hut, Ofierzynka-grubasek), jechać nad Maltę i pograć w minigolfa, albo po prostu posiedzieć, jak w Krakowie, na kocyku w małpki. Nieważne gdzie, ważne z kim (i z jakim jedzeniem, bo na Malcie to na przykład można z pysznymi goframi z owocami... znów się rozmarzyłam). Pamiętajcie, inteligentni ludzie się nie nudzą! Nawet w pozornie pozbawionym rozrywek domu i okolicach.


Post specjalnie dla mojej wiernej czytelniczki, p. Oli! :)


Sprawdź także:

1 komentarz :

  1. Super sposoby na zapełnienie wakacyjnego czasu. Tylko ja mam jeden problem...Lenistwo :D Nic na to nie poradzę, staram się jakoś ogarnąć, ale jak już się za coś wezmę i to nie wyjdzie to wtedy deprecha :/ Tak np miałam dzisiaj jak ozdabiałam pudełeczko i serwetka mi się przerwała. Od razu odechciało mi się robić cokolwiek. Chore, wiem, ale taki mam charakter :/
    Ale za to... czytam książki, gram w planszówki od czasu do czasu, robię zdjęcia (chociaż ostatnio coraz rzadziej) i bywa, że sięgam po ćwiczenia z angielskiego :D Także wpisuję się w ten kanon :D
    Btw bardzo mi się tutaj podoba ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.