Co warto przeczytać? #5

     Ci, którzy już od dłuższego czasu czytają mojego bloga, wiedzą o mnie kilka rzeczy - jestem bezpowrotnie zakochana we Włoszech, uwielbiam jeść i nie przepadam za, polecaną przez wszystkich, szerokopojętą literaturą skandynawską. Nie czytałam jeszcze nic norweskiego, szwedzkiego czy też finlandzkiego co nie wiałoby nudą i nadawałoby się do polecenia. Do czasu gdy odkryłam Stiega Larssona.


     Trylogię "Millenium" kojarzyłam z jednego prostego powodu - filmu z Danielem Craigem, który swego czasu był niezłym hitem, i który również mi przypadł do gustu. Było to już dawno temu, ale w poszukiwaniu czegoś do czytania, sięgnęłam do zakamarków pamięci i jakimś cudem wpadłam na pomysł "skoro film był ciekawy, to może książka jest jeszcze lepsza?". I tak w moje łapki trafiła pierwsza część cyklu. Zanim się obejrzałam, byłam już w bibliotece po drugą i trzecią część. 

     Właściwie bardzo ciężko opowiedzieć o czym jest ta książka, biorąc pod uwagę trzy części, opowiadające tak naprawdę jedną historię, która zahacza o wiele, wiele wątków. Myślę, że najlepiej określił to główny bohater książki mówiąc, że "kiedy się dobrze przyjrzeć, to w całej tej historii nie chodzi o szpiegów i służby państwowe, ale przede wszystkim o zwyczajną przemoc wobec kobiet i o mężczyzn, którzy się jej dopuszczają". Ale zupełnie nie oddaje to akcji kryminału. Sam w sobie jest zaskakujący i po prostu fantastycznie wciągający. W pierwszej części, "Millenium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" poznajemy dziennikarza śledczego Mikaela Blomkvista, który właśnie został skazany za niepochlebny artykuł na temat szwedzkiego przemysłowca Hansa Erika Wennerstroma. Od problemów w Sztokholmie odrywa go Henrik Vanger, który wychodzi z dość nietypową propozycją - za całkiem niezłą sumkę, dziennikarz ma spisać kronikę rodziny Vangerów. Ale ta praca ma haczyk. Oprócz napisania dziejów znaczącej w Szwecji rodziny, Mikael ma rozwikłać sprawę zaginięcia 16-letniej Harriet Vanger. Po pewnym czasie dołącza do niego zamknięta w sobie, specyficzna ale genialna researcherka Lisbeth Salander. Początkowo nieprzekonany Mikael, odkrywa coraz mroczniejsze fakty o rodzinnie Vangerów. 

     Po trzech częściach mogę już napisać, że typowo dla Larssona akcja rozwija się bardzo wolno. Właściwie pierwsze dwieście stron to wprowadzenie do właściwej, wartkiej akcji. Ale kiedy Larsson się rozkręci, nie ma powrotu. Książka jest zaskakująca i nie da się od niej oderwać. Dużą zaletę stanowią postaci - zarówno pierwszoplanowe takie jak tajemnicza Lisbeth Salander, jak i drugoplanowe, których skandynawski pisarz w żadnym razie nie porzuca. Oprócz tego świetny i przystępny styl i mamy gotowy bestseller. Ale, na szczęście, opowieść nie kończy się na pierwszej części i pozostaje jeszcze dużo tajemnic do odkrycia... 


Sprawdź także:

5 komentarzy :

  1. Od trylogii Larssonna zaczęła się moja przygoda z kryminałami. Uwielbiam te książki, żal mi je sprzedać. Chyba przeczytam jeszcze raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też jestem zakochana we Włoszech. Od niedawna uczę się tego języka. Na swoim blogu udostępniam fiszki do nauki włoskiego, jeśli będziesz zainteresowana - zajrzyj.

    OdpowiedzUsuń
  3. hej, polecam też Czarną serię Camillii Läckberg !

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej :)
    Piszę z bloga www.traveltheworldwithde.blogspot.com, mówiłam dziś o grupie (na vinted) na fejsie i tutaj podsyłam do niej link: https://www.facebook.com/groups/572456442858461/ :)
    Zapraszam serdecznie, dodawaj nowe posty, a szczególnie jeśli możesz te z serii 'co warto czytać'. Bardzo dużo czytam i generalnie z tego, co widzę już niedługo zabiorę się za tą trylogie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dołączyłam się do grupy, dziękuję za "zaproszenie":)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.