Podróżnicze inspiracje I

    W dzisiejszym poście, chciałabym podzielić się z Wami zdjęciami, które inspirują mnie do dalszych podróży. Do odkrywania nowych miejsc, o których nie miałam pojęcia i o których dowiedziałam się w sumie przez przypadek. Chciałabym, aby ten cykl był swoistą "bucket list", spisem miejsc, które kiedyś chcę odwiedzić. Udajcie się więc ze mną w podróż, tym razem palcem po mapie (czy okiem po ekranie). 

1. Rzym


Wieczne Miasto chyba zawsze będzie moim numerem jeden. Ten zgiełk - donośne głosy Włochów, trąbiące samochody i czerwone Vespy, łączący się ze spokojem bijącym od antycznych świątyń i budowli. Co prawda w (małej pewnie) części ten punkt już się spełnił - w końcu byłam już w Rzymie dwa razy, ale w przyszłym roku uda mi się odhaczyć kolejne miejsca z mojej listy - w lutym znów tam polecę, tym razem z Frącolem. Teraz to już w ogóle będzie moje ulubione miejsce na ziemi! 


Panteon. Dodałabym może własne zdjęcie, gdyby nie to że usunęłam wszystkie zdjęcia z dnia, w którym go odwiedziłam (jestemdebilemtakbardzo)

Genialne ujęcie, które chciałabym mieć w "swojej kolekcji". Jest to widok z jednego z siedmiu wzgórz, na których został zbudowany antyczny Rzym. 


W Watykanie co prawda już byłam i, jak to w muzeum, wynudziłam się jak norka. Tym razem na pewno wejdę, przede wszystkim dla takiego zdjęcia!

Nie pogardziłabym też lotem nad Rzymem. Może Frącol mnie zabierze, jak ładnie poproszę...?

2. Barcelona


Kolejnym miejscem, które chciałabym odwiedzić w najbliższej przyszłości, jest stolica Gaudiego. A raczej, w ofierzynkowym wydaniu, stolica Daniela Sempere i spółki z powieści "Cień Wiatru" Zafona. Jest to jedna z moich ulubionych pozycji, nic więc dziwnego, że chcę poprzechadzać się uliczkami, którymi chodzili moi ulubieni bohaterowie (to-takie-logiczne-dla-książkowych-zapaleńców)! Co prawda i tutaj już byłam, ale pamiętam tylko skwar i pospiech. Chcę jak najszybciej wymazać to wspomnienie i zastąpić je czymś pozytywnym!



Podczas ostatniej wizyty Park Guell wydał mi się spokojną ostoją, będącą idealną ucieczką od gorącego centrum.  Nadal nie ogarniam, że wejście jest płatne, ale cóż - warto.


3. Portugalia


Oprócz popularnego widoku kolorowych tramwajów w Lizbonie, chciałabym odkryć portugalską przyrodę. Na tej części Półwyspu Iberyjskiego jeszcze nie byłam, ale kiedy widzę takie zdjęcia, mam ochotę od razu rezerwować bilety.





Zdjęcia od 2. do 4. przedstawiają Azory, czyli archipelag dziewięciu wysp wulkanicznych. Zachwycające, no nie?

4. Bieszczady


Podróżuję sobie po Europie, a własnego kraju nie zwiedzam. Wstyd! Jest kilka lub nawet kilkanaście miejsc w Polsce, które bardzo chciałabym zobaczyć. Na pierwszym miejscu tej listy, znajdują się Bieszczady. Może marzą mi się, bo to coś zupełnie innego dla mnie - w końcu góry znam jedynie w wersji śnieżnej, z nart. W każdym razie, bardzo chcę wspinać się po nich latem (i namawiam Frącola, biedny...).




5. Roztocze


Pozostając w patriotycznym klimacie, przedstawiam kolejne "must-see" na mojej podróżniczej liście. Roztocze odkryłam kilka lat temu na łamach ulubionego magazynu. Od tej pory marzy mi się, by przez tydzień odpocząć na typowej polskiej wsi - bez internetu, karmiąc krowy i takie tam. No sielskie życie!





Sprawdź także:

1 komentarz :

  1. No tak, Rzym... Nie wiem czemu, ale od pewnego czasu Rzym i Mediolan tak mnie nagli, że czasem w głowie mi się to nie mieści. Zawsze byłam zwolenniczką Paryża, a tu nagle mam ciśnienie na stolicę Włoch. Nie zmieniłam raczej swoich upodobań, ale marzy mi się podróż po tym magicznym mieście i to jest moje nr 1 jeśli chodzi o podróże przyszłego roku. Nie wyobrażam sobie, żebym się tam nie pojawiła... Roztocze, piękna sprawa, byłam tam już dobre kilka lat temu i naprawdę gorąco polecam, bo warto. Myślałam, że to miejsce nie może mnie aż tak pozytywnie zaskoczyć, a tu proszę :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.