Zrób coś nowego: tydzień wegetariański

Prawie miesiąc temu chciałam przeprowadzić eksperyment: jak będzie mi bez mięsa?


        Pomysł urodził się z mojej jedzeniowej nudy. Moje menu składało się głównie z kurczaka i pieczonych ziemniaków. Wiadomo, jadłam warzywa, ale w zdecydowanie za małych ilościach. Wtedy stwierdziłam, że chcę spróbować czegoś nowego. Co się stanie, gdy przestanę jeść mięso na tydzień, miesiąc albo nawet na dłużej?

     Pierwszy tydzień wytrzymałam bez problemu: odkryłam super przepisy (na pesto pietruszkowe albo wegańską sałatkę cezar, moje dwie nowe miłości!), czułam się lepiej, moja cera wyglądała lepiej, ogólnie cud miód i orzeszki. Ale po tygodniu wróciłam do mięsa. Dlaczego? Bo niejedzenie mięsa jest super problematyczne. Nie wiem jak Wy, ale ja większość czasu spędzam poza domem. Nie ma "szybkich przekąsek" bez mięsa (albo ja jestem niewprawionym poszukiwaczem takiego jedzonka), poza tym jeśli jesteś u kogoś w domu, zwyczajnie nie wypada wybrzydzać. Teraz śmieje się, że jestem nietypową wegetarianką - po prostu sama nie przygotowuje mięsa, ale jak ktoś da...

    Moja decyzja zbiegła się w czasie z oświadczeniem WHO o tym, że mięso powoduje raka (w dużym skrócie i uogólnieniu). Wiem, że większość od razu zaczęła z tego kpić, ale jest w tym trochę prawdy. Nie chodzi przecież o mięso samo w sobie, a o całą chemię, którą jest ono napakowane. Wtedy uświadomiłam jak mało jem warzyw w stosunku do mięsa. A przecież nie było ono najwyższej jakości. Postanowiłam więc, że mięso wyeliminuje wszędzie tam, gdzie w sumie nie jest mi niezbędne - w kanapkach, w przekąskach, często w obiadach. Przestawiłam się na warzywa, makaron czy różne sałatki. I czuję się lepiej, nie tylko fizycznie, ale tak mentalnie. Że jem coś fajnego, że tak ładnie sobie zrobię. Spróbujcie sami: na jeden dzień odpuście sobie wasze typowe jedzenie. Do szkoły weźcie jakąś wypasioną owsiankę zamiast zwykłych kanapek, a na obiad zjedzcie jakieś nowe danie. +100 do samopoczucia.

     Nie będę więc nazywać siebie wegetarianką, bo byłoby to SPORE nadużycie. Nadal jem mięso, bo po prostu je lubię (od czasu do czasu). Nie mogłabym wytrzymać bez hamburgerów z boczkiem czy pizzy z prosciutto. Nie mam zamiaru odmawiać sobie przyjemności z jedzenia, nie chcę sobie czegoś narzucać. I chociaż mięsa nie porzuciłam całkowicie, cieszę się, że spróbowałam czegoś innego. Była to w sumie mała zmiana, ale w jakiś sposób poprawiła mi nastrój, tak po prostu!

   Chętnie robiłabym takie eksperymenty co jakiś czas. Nawet niezwiązane z jedzeniem, ale z czymkolwiek innym, naprawdę. O robieniu nowych rzeczy pisała kiedyś Styledigger i myślę, że to ona w pewnym stopniu zainspirowała mnie do takiego wyzwania. Macie jakieś pomysły czego innego można spróbować?


Sprawdź także:

Brak komentarzy :

Obsługiwane przez usługę Blogger.